środa, 31 października 2012

 Brak internetu trochę opóźnia wrzucanie postów, ale już nie powinno być większych problemów :)
 Zaczął padać śnieg. 27 października, w moje urodziny, chciałam wyjść na imprezę, żeby je uczcić, ale niestety nie udało mi się dotrzeć. Pierwsze przeszkody były już pod blokiem, czyli nieodśnieżone    chodniki. Samodzielnie nie mogłam się przemieszczać.
 Dalej - sprawdziłam tramwaje przed wyjściem i wiedziałam, że będzie niskopodłogowy,  który dowiezie mnie na miejsce. Czekaliśmy około 10 minut, a tramwaj nie przyjechał. Wsiedliśmy w inny, żeby podjechać kawałek i w tym czasie trochę się ogrzać - dojechałyśmy na Plac Zbawiciela, a tam było więcej problemów. Przez to, ze nie jeździły już tramwaje, a nasz okazał się starym, wysoko-podłogowym  musieliśmy iść na autobus. Oczywiście zaśnieżone chodniki i dodatkowo taksówka, która stała na chodniku i nie mieściłam się w przejściu. Zobaczyłam Straż Miejską, więc chcieliśmy skorzystać z ich pomocy.




 Ponieważ siedzieli w samochodzie na środku zaśnieżonego ronda poprosiłam chłopaka, żeby do nich podszedł i powiedział, że chciałabym porozmawiać. Po paru minutach udało się. Poprosiłam, żeby zrobili coś z tym, że taksówka stoi tak, że ludzie chodzą gęsiego lub bokiem , a ja nie mogę przejechać. Na to usłyszałam, że  mam zadzwonić na linię zgłoszeniową, bo oni nic nie zrobią, bo samochód się popsuł i idą dalej w nim siedzieć. Dziękuję za totalne olanie mnie.
Kiedy zadzwoniliśmy na Straż Miejską pani, która odebrała telefon najwyraźniej nie była zadowolona tym, że ktoś jej przeszkadza i się rozłączyła.Skończyło się wreszcie tak, że za drugim razem zostaliśmy wysłuchani, ale i tak nikt nic z tym nie zrobił.   Ani z samochodem, ani z tym jak ten patrol Straży Miejskiej sie zachował. Mój tata śmiał się, że jakby ktoś byłby bity pod knajpą, która była obok, to krzyknęli by tylko przez uchylone okno do bitej  osoby, żeby zadzwoniła na policje:) urocze:) Następnym razem, jak będzie padać śnieg  to tylko taksówka: /



czwartek, 25 października 2012

Dostałam od przyjaciółki informację o stronie z listą klubów sportowych przyjaznych dla osób niepełnosprawnych - przyjazne niepełnosprawnym. Ktoś z Was słyszał o którymś z klubów? Macie jakieś opinie na ich temat? Mój sąsiad prowadzi klub rugby z tej listy :)
 Ciąg dalszy mojego spaceru z Adamem z Warszawskiej Mapy Barier opisany na stronie Relacja ze spaceru po Mokotowie razem z Kulawawarszawa.pl :)
Przed podjazdem do apartamentowca Qbik, gdzie utknęłam na chodniku, ponieważ nie byłam w stanie podjechać samodzielnie. Fot. Adam Zając

niedziela, 21 października 2012

Chodnik przy ulicy Woronicza miedzy ul. Joliot - Curie a ul. Marzanny.
 Dziś, w ramach współpracy z Warszawską Mapą Barier, poszłam na spacer z Adamem (koordynatorem akcji) w okolicach mojego domu i trafiliśmy na kilka przeszkód - wysokie krawężniki, dziury w chodnikach. Było kilka momentów, że mogłam wylądować na ziemi albo utknęłam w jakimś miejscu i nie byłam w stanie się ruszyć bez pomocy. Najbardziej przeraził mnie 100-200 metrowy fragment chodnika, na którym cały czas musiałam uważać, bo większość płytek się ruszała, wielu brakowało i było nierówno. Znajduje się on wzdłuż ulicy Woronicza miedzy ul. Joliot - Curie a Marzanny.
Pokonuję przeszkody:) fot. Adam Zając

piątek, 19 października 2012





 Przystanek Woronicza 01, jak widać na zdjęciach, nie jest w najlepszym stanie - krzywy chodnik, dziury, wysoki krawężnik, wypukłości, wąskie przejście. Kiedyś, jak chciałam wsiąść do autobusu, kierowca wyszedł i położył platformę, a to zamiast mi ułatwić, utrudniło wsiadanie, aż oboje byliśmy zdziwieni :). Platforma nie położyła się na chodniku, tylko była wyżej i sporo odstawała, powstał wysoki próg. Ten przystanek zdecydowanie nie jest przystosowany dla niepełnosprawnych.

czwartek, 18 października 2012

 Dziś ukazało się internetowe wydanie magazynu "Zielone Miasto", a w nim między innymi o Kulawej Warszawie:) Papierowe wydanie będzie dostępne np. w restauracji Biosfeera na al. Niepodległości 80, Naleśnikarni Kopernika 25 na ul. Kopernika 25. Pełną listę lokali znajdziecie na stronie, a teraz zapraszam do czytania:) Ciało na kółkach

wtorek, 16 października 2012


 Sklep Społem przy ul. Esperanto
  Niby nie ma obowiązku przystosowania każdego lokalu dla osób niepełnosprawnych, ale coraz częściej tak jest i to jest bardzo pocieszające:) Niestety zdarza się, że nawet jeżeli już są jakieś ułatwienia, to często się  zapomina po co one są.
  W przypadku sklepu Społem przy ul. Esperanto nie wiele by było potrzeba, żeby ułatwić wszystkim zakupy... Niby jakiś tam mały podjazd jest, ale mi się nie udało z niego skorzystać. Jest zastawiony drzwiami i na tyle stromy, że po prostu się nie da. Oprócz stopnia przed drzwiami, jest jeszcze w samych drzwiach. Dostałam się do sklepu z pomocą bardzo miłej pani, ale było ciężko. Meble w środku też są dość wąskie, ale dałam radę. Za to do kasy już się nie dostałam:/

wtorek, 9 października 2012


 W 2010 roku Marek Sołtys, znany jako Szalony Wózkowicz, zrobił akcje na Trakcie Królewskim polegającą na przystosowaniu lokali dla osób niepełnosprawnych. Dokładnie chodziło o wypełnienie ankiety i udostępnienia lokali osobom niepełnosprawnym za pomocą ramp.
 "W trakcie rozmów ludzie, generalnie,  dość sympatycznie odnosili się do pomysłu. Niektórzy wcześniej nie zauważali, że jeden schodek, to dla nas bariera nie do pokonania. Jednak w kilku lokalach odmówiono w ogóle rozmowy albo mówiono,  nie są nami zainteresowani jako klientami"- można przeczyta na stronie  TPSW.  Akcja odniosła sukces, ponieważ kilka lokali jest dostępnych dla każdego :)
 Zapewne większość z Was była na Nowym Świecie, ale nie każdy mógł zauważy naklejki przy drzwiach niektórych lokali. Są to na przykład Starbucks i Subway. Tam nie ma problemu z dostaniem się do środka, jest rampa lub podjazd.
 Dziś chciałam wejść do sklepu, na którym jest taka naklejka, więc kolega z którym byłam wszedł do środka i poprosił o rampę, a pracownicy sklepu byli bardzo zdziwienie - nie mieli pojęcia o co chodzi i nie mają nic takiego. Zapytani, dlaczego w takim razie mają tą naklejkę, powiedzieli, że nie wiedzą.

 Czy to kwestia rotacji pracowników, czy po prostu ktoś zapomniał, wyrzucił, czy zrobił to tylko dla świętego spokoju... tego nie wiem.

sobota, 6 października 2012

 Dziś, po obudzeniu się mój facet stwierdził  że ma dla mnie niespodziankę :).
 Metrem pojechaliśmy na Imielin, skąd dotarliśmy do Areny Ursynów. Przez całą drogę nie dowiedziałam się niczego na temat tego co mnie czeka. Okazało się, że niespodzianką były zawody rugby na wózkach!
 Przez całe życie kochałam sport, dużo ćwiczyłam i lubiłam oglądać mecze koszykówki lub siatkówki, ale to co dziś zobaczyłam było niesamowicie widowiskowe. Nie będę teraz pisać więcej na ten temat, ponieważ nakręciłam trochę materiału i chcę zmontować filmik. Proponuję przyjechać jutro chwile po 14:00 na ul. Pileckiego 122 do Areny Ursynów i zobaczyć na własne oczy finały. Zawody zaczynają się o 8:30 i trwają do 16:30, wstęp wolny. Naprawdę warto!

poniedziałek, 1 października 2012

 W czerwcu z jakiegoś powodu, właściwie sama nie wiem dlaczego, zdecydowałam się pójść na studia. Uczelnie wybrałam pod względem udogodnień dla osób niepełnosprawnych, czyli Wyższą Szkołę Finansów i Zarządzania. W teorii wszystko brzmiało całkiem nieźle, ale jak się okazało w praktyce jest zdecydowanie gorzej.  W ten weekend miałam pierwszy zjazd i już mam ochotę zrezygnować.
 Żebym dostała się do budynku muszę dzwonić po kogoś z uczelni(są chyba tylko dwie takie osoby), żeby wpuścił mnie windą towarową. To jest już pierwszy duży minus, ponieważ przez 10 godzin zajęć ciężko jest wytrzymać w dusznych pomieszczeniach. Dobra, załóżmy, że da się to znieść. Kiedy już jestem w środku, jest łatwiej, bo jest normalna winda, która jeździ na wszystkie piętra, ale niestety prawie przez cały weekend nie działała!!! Dodatkowo, jeden wykład miałam na IV piętrze, więc Pan, który wpuszcza mnie do budynku miał duży problem, bo musiał mi pomóc się dostać na każde zajęcia. Kiedy już dostałam się wyżej dowiedziałam się, że toaleta dla niepełnosprawnych jest tylko na parterze, więc np. w przypadku kiedy mam zajęcia na innym piętrze, winda nie działa, a ja chcę skorzystać z toalety, trzeba mnie nosić po schodach.  W ogóle to, że muszę jechać na inne piętro, jest chore! Toaleta znajduje się na środku korytarza, nie jest zamykana i korzystają z niej też osoby sprawne. 
 Żeby było zabawniej, to nie wszystko. Część zajęć na studiach zaocznych jest też w innym budynku, który nie jest w ogóle przystosowany dla ON - trzeba wejść po schodach, nie ma odpowiedniej toalety. Kiedy powiedziałam o tym problemie w dziale rekrutacji (gdzie przy składaniu papierów daje się też ksero orzeczenia o niepełnosprawności, czyli wiedzą ile jest osób niepełnosprawnych), powiedziano mi, że mogę się przenieść na studia dzienne, bo tam są zajęcia tylko w jednym budynku. Jestem w szoku.

 Tak naprawdę wygląda uczelnia "przystosowana" dla niepełnosprawnych!