niedziela, 17 lutego 2013

 Potrzebuję porady :)
 Osoby, które oglądały filmiki, które kiedys wrzucałam, mogły zauważyć, że dużo ujęć było z wózka, nakręconych za pomocą małej kamerki. Niestety muszę się rozstać z nią ze względu na obrażenia jakich doznała jeżdżąc ze mną :) Kilka razy była przycięta przez wózek podczas składania, upadała i odpadł guziczek (a to już nie wiem jak i kiedy). Kamerka nie była droga, co za tym idzie mało wytrzymała. W związku z tym, że mam nadzieję, że już niedługo nie będzie śniegu, a temperatura będzie bardziej przyjazna, myślę o zakupie nowej i chcę kręcić więcej filmików. Polecilibyście jakaś? Zależy mi na takiej, którą można by przyczepić do wózka i w przyszłości do kuli. Dodatkowo przez moje koślawe ręce powinna być wstrząso i wodoodporna (izoodporna ;P). Ze względu na to, że musiałabym ją sama sfinansować najlepiej, żeby też nie była droga:)

piątek, 15 lutego 2013

 Jak wydać bez sensu pieniądze?
To tylko część schodów, które trzeba pokonać.
 Uczelnia, na której studiuje ostatnio próbowała ułatwić osobom niepełnosprawnym dostanie się do budynku montując szyny przy każdych schodach prowadzących na parter. Piękne, nowe szyny współfinansowane ze środków Unii Europejskiej, niektóre są na stałe, inne można rozłożyć w razie potrzeby. Wszystko byłoby cudownie, gdyby nie fakt, że są bardzo niebezpieczne i nieodpowiednie dla osoby niepełnosprawnej!
 Dla mnie najważniejsza w tym momencie jest możliwość bycia samodzielną, a niestety w przypadku tego "przystosowania", nie jest to możliwe, ponieważ szyny są położone na schodach pod kątem około 45 stopni. Gdyby to było niebezpieczne tylko dla mnie, to jakoś bym to przeżyła, ale to też jest niebezpieczne dla innych - dla osoby, która by mi pomagała i dla przechodzących obok. Na pewno znajdzie się ktoś, kto poradziłyby sobie ze sprowadzeniem osoby na wózku po tak stromych szynach, ale tu jest jeszcze jedno utrudnienie - szyny są nieodpowiednie do wózka inwalidzkiego!!! Nie chodzi mi tu kształt czy kolor, ale o szerokość ich rozstawienia. Tylne kółka jeszcze jakoś tam na styk wchodzą (przynajmniej od mojego wózka), ale przednie już nie, więc próby zjechania po szynach kończyły się na skakaniu przednimi kółkami po każdym schodku, próbą nie upadania na podłogę i wielkim stresem.
 Po co się robi takie rzeczy? Żeby pokazać, że szkoła jest przystosowana? Ja bym to raczej nazwała nieudanymi próbami i wyrzuconymi pieniędzmi w błoto.

 Jak naprawdę wygląda ta "przystosowana" uczelnia? Przyjeżdżam rano, nie mogę wejść z przodu budynku, więc jadę naokoło. Muszę objechać budynek i cały teren na którym stoi, wejść przez parking. Tam często pan, który otwiera szlaban widząc, że już nie daję rady, bo zamarzły mi ręce, przepycha mnie pod drzwi. Dzwonie do jednej z dwóch osób, które często mają dużo roboty i starają się oderwać od niej w chwili, kiedy proszę o przyjechanie po mnie windą. Niestety nie trwa to minutę, tylko kilkanaście, więc siedzę na wózku i marznę patrząc na drzwi(bardziej wygląda to ja jakiś wjazd do garażu), które nie wiadomo od czego są - przynajmniej większość studentów nie wie, bo nie ma na nich żadnej informacji, ani znaku. Udało się, drzwi się otwierają i wjeżdżam do windy towarowej. Kiedy się zapisywałam na tę uczelnie powiedziano mi, że będzie zrobiony podjazd, ale z tego co teraz wiem to nikt nie ma tego w planach. Teraz muszę z -1 pojechać na parte. To jest niesamowite ile czasu można czekać na windę w budynku 4-piętrowym.
 Dramatu nie ma, jeżeli mam zajęcia tylko na parterze, bo jest tam toaleta dla ON. Na samym początku załatwiłam, żeby został założony zamek, bo mało przyjemnie jest kiedy akurat załatwia się swoje potrzeby, a tu ktoś otwiera drzwi i czuje się wzrok z 20 osób, które stoją obok. Prosiłam też o powieszenie lustra, bo czemu jest w innych toaletach, a w tej nie, ale tylko usłyszałam, żebym nie przesadzała.
 Jeżeli mam zajęcia na innym piętrze, to muszę czekać na windę naprawdę długo, zjechać na parter skorzystać z toalety, znowu czekać na windę i wrócić. Nie mogę wyjść w każdym możliwym momencie ze szkoły, bo muszę dzwonić, po kogoś kto mnie wypuści. Gorzej, jeżeli jest już po 15:00, bo wtedy już te osoby nie pracują i trzeba szukać kogoś kto ewentualnie potrafiłby pojechać ze mną windą towarową i miałby akurat chwile wolnego czasu. Zabawnie jest też kiedy się przyjeżdża tylko na egzamin o godzinie 18. Wtedy nie ma jak poprosić ochrony, żeby znaleźli kogoś kto mi pomoże i zostaje tylko proszenie, dwóch silnych chłopaków o wniesienie mnie po schodach na górę.

środa, 13 lutego 2013

Dziś ukazał się wywiad ze mną:) Głownie było o mnie prywatnie, ale mówię też o Kulawej:)
Zapraszam do przeczytania tutaj :)