środa, 31 lipca 2013

 Kiedy przeczytałam pierwszej w Polsce wypożyczalni handbike'ów, prawie skakałam z radości, jak dziecko :) Zawsze miło usłyszeć, że coś fajnego jest robione dla osób niepełnosprawnych, szczególnie kiedy dzieje się to w moim mieście. Zbierałam się, żeby sprawdzić jak to wygląda w praktyce dość długo, ale wreszcie się udało. 



 Koleżanka Sylwia Klusek zaproponowała mi spędzenie aktywnie wieczoru właśnie na rowerach. Pojechałyśmy metrem na Młociny i zaczęłyśmy szukać. Przyznaje, ze nie sprawdziłyśmy dokładnie gdzie to jest, ale udało się dotrzeć (budynek nad pętlą autobusową przy metrze Młociny). Nie będę się wdawać w szczegóły, w każdym wypełniłyśmy kilka papierów (wbrew pozorom także dla naszego bezpieczeństwa), zrobiłyśmy jedno małe kółko, żeby sprawdzić, czy damy rade i żeby nie przewrócić się na pierwszym zakręcie, czy wyboju i w drogę:)! Przez 2 godziny jeździłyśmy po okolicy i szło nam coraz lepiej.  Wzięłam nawet ze sobą kamerkę, żeby nagrać co nieco, ale byłam tak podekscytowana i jednocześnie zestresowana, że totalnie o tym zapomniałam. Następnym razem obiecuje nagrać filmik:)
 Wypożyczalnie otworzyła Fundacja Zawsze Potrzebni i na ich stronie zawsze są informacje na temat tego ile rowerów jest dostępnych i w jakich godzinach jest otwarta, więc zapraszam na stronę :)
 Nie da się ukryć, że zwracałyśmy na siebie uwagę, z resztą widać to na zdjęciach ;) Mamy już zaplanowaną przejażdżkę nad Wisłę i nie mogę się doczekać :) POLECAMY!

czwartek, 11 lipca 2013



  Kolejna super wiadomość!
 Kilka dni temu znajomy, który otworzył knajpę, zapytał czy już tam byłam i zaprosił mnie, bo z relacji innej osoby niepełnosprawnej dowiedział się, że jest dobrze przystosowane dla wózkowiczów. Dobrze się złożyło, bo myślałam nad miejscem, gdzie mogę zabrać znajome na wózkach. Poszłyśmy, zobaczyłyśmy i jesteśmy bardzo zadowolone! Jedno z wejść ma niewielki próg, ale to jest dopuszczalną wysokość, czyli około 2cm, w środku dużo miejsca, czyli bez problemu można się przemieszczać i przystosowana toaleta. Na razie bardzo w skrócie opisuję to miejsce, ponieważ planuję pójść tam z kamerą i nagrać wszystko:) Ale już teraz polecam!
 Nowogrodzka 27 (wejście od ul. Parkingowej).
Zapraszam na stronę Parking Bar

wtorek, 9 lipca 2013

 Już za parę godzin przyjedzie do Warszawy Ewa Woźniak, dziewczyna, którą poznałam całkiem niedawno i niesamowicie polubiłam! 
 Ewcia 3 lata temu uległa wypadkowi komunikacyjnemu i od tamtej pory jeździ na wózku. Gra w rugby, prowadzi bloga Zycie z czterema kołami, a do tego zaraża uśmiechem i optymizmem! Niestety mina czasami już nie jest tak radosna, jak przydarzają się niezbyt miłe sytuacje, czyli np. jej krótka historia z windą w metrze. Kiedyś miałam podobną sytuację w metrze Służew, a jak ktoś śledzi Kulawą na facebooku, pewnie zauważył moje ostatnie przygody z autobusami.
 Nie będę się na ten temat rozpisywać, bo linki są w tekście :) Piszę o tym nie po to, żeby sobie pomarudzić, ale napisać jaka pozytywna sytuacja z tego powstała - razem z Ewą jedziemy na komisję, na której będzie miedzy innymi poruszony temat tych sytuacji, czyli widać, że osoby niepełnosprawne nie są obojętne Zarządowi Komunikacji Miejskiej!

Myślę, że obie zdamy później krótkie relacje z tego spotkania :)

~Izabela

środa, 3 lipca 2013

 Po przeczytaniu ostatnio kilku postów z różnych źródeł na temat przepuszczania w kolejce osób niepełnosprawnych zaczęłam się zastanawiać, jak to naprawdę powinno być i kto ma większe "prawo" do pierwszeństwa... Może zostanę zmieszana z błotem po opublikowaniu tego posta, ale trudno, takie jest życie :) Nie piszę za wszystkich, to tylko i wyłącznie MOJE zdanie na ten temat, NA MOIM przykładzie...

 Dla tych, którzy nie pamiętają albo dotarli na bloga w czasie kiedy jeżdżę na wózku i nie chcieli się zagłębiać w poprzednie posty - jestem chora na stwardnienie rozsiane, ponad półtora roku temu choroba się rozbestwiła i zaczęła konkretnie atakować moje giry/kończyny/odnóża (niepotrzebne skreślić ;) ) . Przez pół roku chodziłam o kulach, co z czasem wyglądało coraz gorzej, aż wreszcie musiałam usiąść na wózek i od tamtej pory jestem tak zwanym wózkowiczem (a co będzie dalej... zobaczymy :) ).

 W wielu sklepach, jak pewnie zauważyliście, są kasy z pierwszeństwem dla ON, na poczcie, w bankach i innych tego typu miejscach, osoba niepełnosprawna wchodzi bez kolejki. Kiedy taka osoba jest na tyle niepełnosprawna, że musi być pierwsza? Oczywiście, nie bronie nikomu wchodzenia bez kolejki, jeżeli jest taka potrzeba i ma do tego prawo. Jeszcze raz podkreślę, że to tylko moje zdanie, na moim przykładzie!

 Kiedy chodziłam o kulach, niektóre czynności dnia codziennego stały się bardziej skomplikowane, jak np. praca,  zakupy, wizyty w urzędach itd. O kulach naprawdę ciężko się chodzi, szczególnie, kiedy ciężar ciała nawet w małym stopniu trzeba przenieść na kule, ciężko jest stać, a nawet utrzymać równowagę. W komunikacji miejskiej wszyscy mieli pretensje, kiedy siedziała, a jakąś starsza osoba chciała usiąść, a ja jej nie puszczałam i tylko słyszałam komentarze "ta dzisiejsza młodzież...", "jak tak można!" i awantura na cały tramwaj. Kiedy przychodziłam do sklepu, stawałam do kasy pierwszeństwa, ale nigdy nie zostałam przepuszczona. Wiem, że gdybym się domagała, to pewnie czasami by się udało, ale wtedy nie prosiłam o to i teraz też nie proszę. Raz pani stojąca przede mną zasugerowała, żebym przeszła o kilka kas dalej, bo jest mniej ludzi i krócej będę stała. Nie mam pretensji o to, że nie byłam przepuszczana, tylko stwierdzam fakt.

 Odkąd jeżdżę na wózku sprawy wyglądają nieco inaczej. Pewne czynności są jeszcze trudniejsze, bo przecież po schodach nie wejdę, komunikacja jeszcze nie jest moim wymarzonym ideałem, urzędy i sklepy też nie. Nadal zazwyczaj staję do kasy dla ON, dlatego, że czasami są szersze od reszty i nie muszę się martwić czy się zmieszczę :) Na poczcie i na dworcach szukam znaczka inwalidy, bo zazwyczaj okienka są niżej i nie muszę się gimnastykować, żeby coś powiedzieć, ale nie proszona nigdy się nie wpycham, ale dużo częściej jestem wołana na początek kolejki. Nawet czasami uważam to za bezsens, kiedy kilka osób ma już wyłożone zakupy, a kasjerka się upiera, że muszę być pierwsza. Miło, że mają takie przepisy i faktycznie ich przestrzegają. Ale naprawdę, w moim przypadku nie ma problemu - przecież siedzę, a inne osoby w kolejce muszą stać! 
 ~Izabela