sobota, 23 listopada 2013

Wreszcie podsumuję nasze spacery po warszawskich biurach poselskich, nasze, czyli z Maćkiem Augustyniakiem z Fundacji Polska Bez Barier :)

 Założenie było proste - wchodzimy do biur i sprawdzamy cztery podstawowe rzeczy:

Dostępność dla wózków - dlaczego dla wózków? chodzi o schody i stopnie. Jeżeli można wejść na wózku, to wszyscy mogą wejść.
Dostępna toaleta - przystosowane toalety dostępne dla osób niepełnosprawnych ruchowo
Udogodnienia dla niewidomych - kontrasty, ścieżki
Udogodnienia dla niesłyszących/niedosłyszących -pętla indukcyjna, tłumacz języka migowego

Najczęstszym problemem było wejście do środka, w większości przypadków po prostu musiałam zostać na zewnątrz. Ja mogłam  wejść tylko do trzech biur... Niestety toaleta nie była dostępna w żadnym.

Jeżeli chodzi o udogodnienia dla osób słabowidzących/niewidomych, to chyba nawet nikomu by do głowy nie przyszło, że można coś zrobić...

Kiedy pytaliśmy o pętle indukcyjną, to wszyscy robili wielkie oczy i nie dziwie się:) ale już tłumacz języka migowego, to nic dziwnego, więc trochę szkoda, że reakcja była podobno i najczęściej słyszeliśmy, że nie ma takiej potrzeby.

 "Tacy ludzie do nas nie przychodzą" usłyszeliśmy od jednej z osób....


Żeby nie było, tragedii nie ma, ale też dobrze nie jest. Są biura bardziej i mniej przystosowane.






Teraz pewnie większość z Was zastanawia się "ale po co? Przecież można się umówić po za biurem, w miejscu przystosowanym. A w ogóle kto by przyszedł do biura poselskiego?". Oczywiście nie chodzi o to, że nagle wszystkie osoby niepełnosprawne będą chciały przychodzić do swoich posłów, ale czy posłowie zakładają, że nigdy nie będą chcieli zatrudnić osoby niepełnosprawnej?