środa, 29 stycznia 2014

Dostałam odpowiedź od ZDM, więc teraz czekam na wiadomość od Zarządu Oczyszczania Miasta.

wtorek, 28 stycznia 2014

 W ostatnich dniach coraz bardziej denerwuje mnie śnieg, ale o dziwo nie ten na chodnikach... no dobra, ten nigdy nie przestanie mnie denerwować;) W każdym razie tym razem bardziej skupiałam się na śniegu leżącym miejscach parkingowych dla osób z niepełnosprawnością, czyli tak zwanych kopertach, a dokładniej na zaspach, które są na drodze do samochodu stojącego na tych miejscach. A dziś dla oszczędności czasu i mojej siły przebiłam wszystkich :P
 Postanowiliśmy z moim chłopakiem pojechać rano samochodem po kartę N+ (karta dla osób niepełnosprawnych uprawniająca do bezpłatnego parkowania w każdym miejscu w strefie płatnego parkowania). Podjechaliśmy pod budynek Zarządu Dróg Miejskich i zaparkowaliśmy na kopercie. Okazało się, że będę mieć ogromny problem z wysiadaniem przez śnieg leżący koło samochodu, więc poprosiłam Rafała, żeby odebrał kartę za mnie, ale okazało się to niemożliwe, a Pani z urzędu nie mogła w tej chwili wyjść, o co nie mam pretensji. Wymyśliliśmy najszybszy, najłatwiejszy i najprzyjemniejszy dla mnie sposób na to, żeby odebrać kartę. Rafał wziął mnie na ręce (na tak zwaną księżniczkę ;), zaniósł do środka i posadził na krześle. Pani w okienku na nasz widok powiedziała "O Boże, tego jeszcze nie było!", trochę z przerażeniem, trochę próbując ukryć śmiech :) Dzięki temu nie musiałam się przeciskać miedzy samochodami i próbować pokonać żadnej zaspy, ale czy nie przyjemniej dla każdego byłoby, gdyby nie byłoby takich utrudnień? Oprócz szukania koperty, bez źle zaparkowanych samochodów, trzeba szukać takiej na której nie ma ogromnej ilości śniegu. Nie chodzi tylko o osoby na wózkach, bo przecież chodząc o kulach też jest ciężko skakać po śniegu jak sarenka.
 W związku z problemami z dostaniem się do samochodu stwierdziłam, że nie ma innego wyjścia jak wysłać pismo do ZDM. Mam nadzieję, że sytuacja się zmieni...

czwartek, 23 stycznia 2014

Fot. Karol Wittels
 Jak już kiedyś pisałam, razem z Fundacją Polska Bez Barier i Fundacją Kultury Bez Barier prowadzimy szkolenia we wszystkich miejskich teatrach. Uwielbiam je, nie tylko dlatego, że to my je prowadzimy ;), ale przede wszystkim dzięki ludziom, którzy po kilku godzinach z nami nie wychodzą znudzeni, tylko naładowani wiedzą i pozytywnym nastawienie:) Tu wrzucam tylko parę zdjęć, ale więcej pojawi się na fanpage'u :)

niedziela, 19 stycznia 2014

 Przychodzi taki moment w roku, kiedy trzeba rozliczyć PIT, a jak wiecie można oddać swój 1% podatku na jakiś ważny dla Was cel. Można oddać na schronisko, fundacji walczącej o prawa zwierząt, czy pomagającej chorym, ważne żeby oddać, bo w ten sposób naprawdę pomagamy innym, a nic nas to nie kosztuje!
 Tak jak w poprzednim roku zachecam wszystkich, którzy posiadają subkonta i potrzebują pomocy do podsyłania informacji. Chętnie udostępnie na blogu i fanpage'u, a żeby było łatwiej wszystko znaleźć  na facebooku stworzę album, gdzie będą zdjęcia i będzie można łatwiej wybrać komu oddać swoj 1% podatku :)

poniedziałek, 13 stycznia 2014

 Na Facebook'u obiecywałam, że opowiem dlaczego w ostatnim czasie denerwuje mnie PKP. Miałam co prawda zrobić to w sobotę, ale Ewcia (Życie z czterema kołami), która przyjechała do mnie na weekend, nie dała mi chwili, żeby napisać :P Tak naprawdę widzimy się tak rzadko, że chcę się nacieszyć każdą chwilą z Nią :)
 Wracając do tematu PKP... Ewcia jeździ do Warszawy pociągiem i nie było z tym żadnych problemów, bo przystosowany pociąg był naprawdę super - wejście prawie na równi z peronem, miejsca dla osoby na wózku, przystosowana toaleta. Niestety w ostatnim czasie zmieniali rozkład pociągów i oprócz tego, że godziny przyjazdów są słabe, ale na to już nie mamy wpływu, to pociągi, które mają być przystosowane (tak wynika z rozkładu) wcale nie są!!! Już trzeci raz zdarzyła się taka sytuacja, a to w ogóle nie powinno się zdarzać! Często kiedy jest przedział dla rowerów uważa się, że pociąg jest dostępny, bo osoba na wózku może siedzieć w tym przedziale (co wg. mnie i tak jest błędnym myśleniem). Ten pociąg też powinien mieć przedział dla rowerów, ale też nie miał i jedyny możliwy sposób dla osoby, która nie może się przesiąść z wózka, jest spędzenie całej drogi przy toalecie. Byliście kiedyś zmuszeni podróżować przez kilka godzin w miejscu gdzie jest wyjątkowo głośno, zimno, wieje i nie można skorzystać z toalety? Zapewniam, że jest to upokarzające, przynajmniej dla mnie. Nikomu nie życzę, żeby był zmuszony jechać w takich warunkach, szczególnie zimą!
 Dziś dodatkowo dołączył kolejny element w czasie podróżny, który jest przerażający. Ktoś nie domknął drzwi, które były obok Ewy i otworzyły się w trakcie jazdy! Jedyna możliwość, jaką miała, to krzyczeć z prośbą o pomoc!
 Tak nie może być!

środa, 8 stycznia 2014

 Poprzednio pisałam o tym gdzie można się zapisać na kurs prawa jazdy, o możliwościach dofinansowania itp. Dziś podzielę się osobistym sukcesem! Zdałam egzamin na prawko! Ale nie pisze tego po to, żeby się pochwalić... No może trochę :P przede wszystkim przedstawić Wam kilka zasłyszanych stereotypów związanych z osobami niepełnosprawnymi jako przyszłymi kierowcami.
 Pierwszym i chyba najgorszym stereotypem jest stwierdzenie na "dzień dobry", ze osoby z niepełnosprawnością potrzebują minimum 100 godzin jazd, żeby się nauczyć (standardowo jest 30h). Zawsze wydawało mi się, ze ilość godzin jaka potrzebuje ktoś do nauczania się właściwie czegokolwiek, jest bardzo indywidualna. Czy osoba sprawna zawsze w ciągu 30 godzin nauczyć się na tyle, żeby zdać egzamin? Dlaczego niby niepełnosprawność ma powodować wydłużenie czasu nauki? Oczywiście jest to możliwe, ale nie widzę w tym nic złego, ani nie uważam tego za standard. Ale stwierdzenie, ze każdy to już chyba przesada...
 Druga sprawa - podobno egzamin praktyczny osoby z niepełnosprawnością kończy się już na łuku. Patrzcie! A ja, o dziwo, nawet wyjechałam na miasto! Fakt, stres tak mnie zżerał , ze musiałam powtórzyć luk, bo za płytko wjechałam, ale już za drugim bez błędu i bez problemu zaliczyłam to zadanie.
 Trzeci przykład - jak osoba niepełnosprawna może być kierowca, jeżeli nie jest w stanie sama się przesiąść do samochodu? Przede wszystkim wiele osób nie ma tego problemu, są osoby, którym zajmuje to trochę więcej czasu, ale poradzą sobie, a nawet jeżeli nie, to przecież nie ma nic złego w otrzymywaniu pomocy, prawda? Z reszta oprzyrządowania do samochodu są tak rożne, nawet dziwne i zaskakujące, ze naprawdę wiele osób, które na pozór sobie nie poradzą, mogą być lepszymi kierowcami niż nie jedna sprawna osoba.

 Dlaczego duża cześć społeczeństwa patrzy na osoby niepełnosprawne w taki sposób? Dlaczego ocenia się to co mogę a czego nie, nie mając pojęcia co potrafię? W takim razie, jakim cudem zdałam egzamin za pierwszym razem?!

Wszystko zależy od człowieka a nie jego sprawności!