niedziela, 30 marca 2014

Ten tydzień był pełen roboty, spotkań, szkoleń (a właściwie jedno trzydniowe :) ), czyli bieganie po całej Warszawie i przyznam szczerze, że takie dni lubię najbardziej :)
Niestety skupiamy się na przekazaniu wiedzy i uwag, więc mam mało zdjęć :P
Uczestnicy szkolenia organizowanego przez NIMOZ
Byłam zaproszona na konsultacje z Zarządem Terenów Publicznych w sprawie ulicy Elektoralnej i już nie mogę się doczekać, aż ta ulica się zmieni :) Spotkanie było bardzo miłe i mam nadzieję, że zostano rozpatrzone pozytywnie wszystkie nasze uwagi (nasze, czyli: SISKOM, Fundacja Polska Bez Barier, MCKiS i Kulawa Warszawa). 



Przeprowadziłam razem z Fundacją Kultury Bez Barier i Fundacją Polska Bez Barier trzydniowe szkolenie dla muzealników z całej Polski organizowane przez NIMOZ (Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów).
Jak zawsze super atmosfera i ludzie którzy są otwarci na nowe pomysły i wszystkich gości w ich instytucjach. Już wiem jakie miejsca odwiedzę w innych miastach (na pewno o nich napiszę) :)

środa, 19 marca 2014

 Właśnie wróciłam z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie starałam się w największym skrócie opowiedzieć o sobie i o przypadku mojej choroby studentom fizjoterapii, ponieważ spotkanie było na temat stwardnienia rozsianego. Jak zwykle się rozgadałam, ale mam nadzieję, że nikogo nie uśpiłam :)
 Po mojej historii, wśród pytań trafiło się pytanie na temat barier architektonicznych (bo oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o Kulawej Warszawie :) ), które mijałam w drodze do budynku, a raczej czy w ogóle jakieś są. Niestety nawet tam są bariery, które utrudniały mi dotarci. Przyjechałam samochodem, więc pierwsze co zrobiłam to szukałam koperty i nawet nie było trudno znaleźć, ale niestety nie była odpowiedniej wielkości, więc oprócz tego, że mój karawan(bo tak go właśnie nazwałam), jest za długi, to nie było też miejsca na to, żeby wystawić wózek i swobodnie się przesiąść. Rzuciłam wózek na trawnik, który był obok, złożyłam go i musiałam przeskoczyć z samochodu zgrabnie jak sarenka ;) Drugą (i ostatnią) barierą, którą napotkałam na tym krótki odcinku, który musiałam przejść, był nieobniżony krawężnik. Rzadko mi się ostatnio to zdarza, ale był tak wysoki, że nie byłam w stanie sama go pokonać!
 Koniec marudzenia :)

niedziela, 16 marca 2014

 Możliwe, że niektórzy z Was pomyślą, że jestem dziwna, inni, że moje podejście jest zabawne, w każdym razie dziś jest dla mnie najszczęśliwszy dzień w roku :)
 W mojej rodzinie zawsze obchodziło się imieniny i wiele osób się z tego śmieje, ale taką mamy tradycję. 6 lat temu postanowiłam, że nieważne co będę świętować tego dnia, ważne, żeby to był najszczęśliwszy dzień w roku. Dlaczego? Wtedy dowiedziałam się, że prawdopodobnie jestem chora na stwardnienie rozsiane. Pewnie dla wielu osób, to byłoby straszne i dla mnie też nie było to przyjemne, ale wtedy stwierdziłam, że nie będę smutna i załamana, tylko co roku tego dnia będę mieć najszczęśliwszy dzień. Nie ważne co będę robić i czy ten dzień będzie wydawał się cudowniejszym w porównaniu do innych dni, ale mam zamiar przez cały dzień być uśmiechnięta i cieszyć się każdą minutą :)
 Każdy z nas powinien mieć chociaż jeden wyjątkowy dzień, w którym nie będziemy się martwić, tylko cieszyć się każdą chwilą :)