poniedziałek, 2 listopada 2015

 Nieraz słyszałam, że ktoś przestał pomagać kulawym po tym, jak w niemiły sposób zareagowali na jego pomoc. Ludzie są różni i rożne są potrzeby. Po nieprzyjemnej reakcji na chęć pomocy możemy się złościć, może być nam przykro, ale możemy też się zastanowić dlaczego była taka reakcja. I nie chodzi o to, żeby teraz litować się nad kimś lub współczuć, bo ktoś nie chodzi lub nie widzi, tylko żeby poświeci 2 minuty na przemyślenia. Większość ludzi ma wewnętrzną potrzebę pomagania innym, szczególnie, jeżeli uważamy kogoś za słabszego lub potrzebującego pomocy i to jest super, ale nigdy nie mamy 100% pewności, że ta pomoc jest potrzebna. Kiedy ktoś znienacka złapie mnie za tylną cześć wózka, serio czuję jakby ktoś mnie złapał za tyłek! Zapewniam, że da się poczuć dotykanie, łapanie za wózek i może to nawet spowodować utratę równowagi. Szczególnie jest to stresujące, jak wykonuje się  jakiś manewr, przy którym trzeba być skupionym, żeby nie przewrócić się, nagle czuję, że ktoś dotyka moich kół (najgorszy pomysł ever!) i reakcja może być bardzo różna: jeden krzyknie, drugi coś powie, a trzeci w ogóle się nie odezwie, ale zapewniam, że większość osób chciałaby usłyszeć "czy pomóc?" i "jak pomóc?". Dwa banalnie proste pytania, więc nie bójmy się ich zadać:) I miejmy z tylu głowy, że jeżeli ktoś odburknie coś niemiłego pod nosem, to jest to jego sprawa i jego problem, a Wy macie plus 5 do zajebistości za zadanie tych pytań :)  starajmy się nie być lepszymi specjalistami od potrzeb innego człowieka, możemy być pewni tylko swoich potrzeb i sposobu ich realizacji :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz